Translate

czwartek, 29 sierpnia 2013

Avon Mascara MEGA effects

...czyli czyli hit czy kit wśród tuszy do rzęs ???

Od jakiegoś czasu testuję, próbuję i dziś w końcu wam zrecenzuję wam nowość wśród tuszy do rzęs. Z reguły raczej wrzucam wam tu recenzji, a powód jest raczej oczywisty, osobiście wolę zajmować się makijażami i dodawaniem tu moich szalonych mazideł niż recenzowaniem kosmetyków, w sumie to nawet chyba nie jestem do końca w tym dobra ;) Jednak wśród znajomych słynę trochę z tego że kupuję i próbuję to i owo, a potem im przekazuję informacje. 
Mimo to postanowiłam Was trochę zanudzić. 




Miał być makijaż do projektu u Jessie ale za mało czasu na ogarnięcie sprawy dziś miałam, więc postawiłam na recenzję.
Jako konsultantka Avonu miałam okazję zakupić tusz w cenie promocyjnej więc postanowiłam skorzystać z okazji bo raczej nie kupuję drogich tuszy, a w cenie "normalnej" bałabym się raczej zaryzykować jego kupno, bo wyznam wam że jego szczoteczka mnie nieco przeraża (po za tym wyznam wam że jestem tą konsultantką, która woli coś wpierw przetestować na sobie niż sprzedawać "kota w worku"). Przejdźmy do rzeczy, zaczynając od początku, pewnie każda (lub przynajmniej cześć) z was miała okazję spotkać się z reklamą tego produktu, nie oszukujmy się ale to jeden z produktów o którym w ostatnim czasie jest dość głośno, za sprawą hucznych spotów reklamowych itp. ;)

Od producenta:
Tusz do rzęs "Mega Efffects" - Maskarowa rewolucja! Pierwsza panoramiczna szczoteczka, która dopasowuje się do naturalnego kształtu rzęs. Ergonomiczna zginana rączka zapewnia łatwą aplikację. Ultraczarne silikonowe pigmenty dają efekt megaintensywnej czerni. 


*** *** ***


Moje 3 grosze na temat maskary:

  • Co do opakowania jest małe, poręczne i łatwo go zmieścić w torebkach, przez kształt opakowania zajmuje dużo mniej miejsca niż klasyczny tusz do rzęs, (czasem zmieszczenie klasycznego tuszu do rzęs w mikroskopijnej kopertówce graniczy z cudem) wierzcie lub nie - ten tusz zmieści się bez problemu nawet w kieszeni ;) 


  • Jeśli zaś chodzi o resztę to podzielę całość na plusy i minusy jej użytkowania:
+wybrałam kolor brown/black, który daje moim rzęskom bardziej naturalny efekt i bardzo mi się podoba,
do tej pory wszelkie brązowe tusze (te z Avonu w odcieniach black/brown także) mnie uczulały, ten tego nie robi i za to ogromny plus ;)
+ jej panoramiczny kształt obejmuje prawie całe ( w moim przypadku ) oko, przez co za jednym pociągnięciem jestem wstanie wytuszować sobie rzęsy, 
+ zginana rączka ułatwia tuszowanie rzęs, fantastycznie tuszuje się nią zwłaszcza dolne rzęsy
+ sylikonowa szczoteczka rozczesuje rzęsy, nie pozostawiając grudek 
+ jest trwały nie ściera się i nie kruszy, choć nawałnicy deszczu raczej nie przetrwa 
(nie sprawdzałam - jednak mogę zaryzykować i spróbować) 
+ łatwo jest zauważyć ilość zużytego tuszu
*** *** ***

- ciężko jest wyciągnąć z opakowania szczoteczkę nie brudząc przy tym sobie okropnie dłoni 
- niestety szybko zasycha w opakowaniu i na szczoteczce, jednak nie zauważyłam póki co aby gorzej tuszował rzęsy.
- słabo pogrubia rzęsy
- tusz nie nadaje się kompletnie w ekstramalne miejsca tzn. jeśli macie nadzieję że szybko poprawicie nim makijaż po pracy, gdzieś na imprezie, w autobusie ( tak tuszuję czasem rzęsy w autobusie - wiem z czym to się wiąże :P ), trzeba tuszować rzęsy bardzo ostrożnie i powoli - w przeciwnym razie szczoteczka może przykro zderzyć się z waszym okiem, tworząc wam śliczne pandzie oko, wasz makijaż będzie się przez to nadawał do zmycia, a wy możecie podrażnić sobie oko lądując tym samym w fotelu u okulisty (choć w tym ostatnim przypadku nic mi na ten temat nie wiadomo - póki co moje obite przez szczoteczkę oko ma się bardzo dobrze i nie wymaga pomocy specjalisty)
- niestety mankamentem tego tuszu jest że aby go używać trzeba mieć naprawdę wprawną rękę, sama miałam z nim nie lada problemy i wciąż je mam, bo mimo iż do tuszu jest załączona instrukcja to ustawienie odpowiedniego kąta szczoteczki i praca nią na początku wcale nie jest tak bajkowa jak mogło by się zdawać.

*** *** ***


Podsumowanie:

Cóż ogólnie nie jestem pewna czy kupiłabym go po raz kolejny. Na co dzień raczej go nie używam, bo jego wadą jest że na szybko nie da się nim przeciągnąć rzęs, a niestety w moim wypadku często muszę "szybko" pociągnąć rzęski tuszem (może z czasem się wprawię)
Tego nie da się raczej ukryć że jeśli się troszkę pomęczymy to rzęsy dzięki niemu wyglądają cudownie. Jednak mnie bardzo irytuje to że notorycznie szczoteczka ląduje w moim prawym oku i psuje mi cały makijaż, więc kosmetyk u mnie stosowany będzie okazjonalnie - na pewno do makijaży na bloga i jakieś większe wyjścia będę go używać. ;) Wadą jest też to że słabo pogrubia rzęsy. Jednak niepotrzebna mi zalotka bo fantastycznie podkręca moje rzęsy ;)

Mimo wszystko polecam tusz raczej zawodowcom o wprawnych rękach, sama chyba na jego ponowny zakup się nie zdecyduję - chyba że faktycznie się wyćwiczę w użytkowaniu tego tuszu ;)
Czy zasługuje na miano hitu?? Raczej nie - aż takiej rewolucji nie poczynił w moim przypadku. Jest wyjątkowy ale mnie aż tak bardzo nie zachwycił, jednak kitem też nie jest - w moim wypadku mam raczej do niego obojętne podejście. I jak to mawiam: " szału ni ma - d*py nie urywa" ;)

Ogólnie oceniam go na 4 minus za to że ląduje mi w oku - nie lubię marnować czasu na poprawki.

*** *** ***

Jednak jeśli chodzi o tusz moim absolutnym no.1 mimo wszystko wciąż pozostaje tusz superShock ciągle wiernie do niego wracam. Dla mnie idealna szczoteczka i cała reszta ;)
  • Ktoś z Was miał może okazję testować ten produkt?? 
  • Jakie są wasze spostrzeżenia na jego temat?? 
  • Macie swojego faworyta wśród tuszy do rzęs?? 
Podzielcie się ze mną opinią na ten temat w komentarzach ;)

rzęsy bez tuszu fot.1

Na koniec załączam wam zdjęcia w miarę możliwości starałam się dodać je w jak największej rozdzielczości. Jednak wybaczcie że niektóre są słabo ostre, ale aparat jest użyczony i nie potrafię się w nim połapać, jakoś trudno nim złapać ostrość, zrobiłam masę zdjęć nim udało mi się kilka uchwycić. Najlepsze zdjęcia dodałam tutaj :)



rzęsy bez tuszu fot.2

różnica widoczna na zdjęciu:
lewe oko bez tuszu
prawe po jednym  pociągnięciu tuszem

rzęsy wytuszowane maskarą (3pociągnięcia) fot.1

rzęsy wytuszowane fot.2

 A na koniec już nie takie nowe kosmetyczne nowości:
1. liner z bell - genialny mój no.1
2. Odżywka do ust z kolagenem - bez niej ani rusz
3. tusz - super full (czy taki super to nie wiem, ale jest ok)
4. bronzer w żelu Avon glow
5 i 6 pudry sypkie

7 komentarzy:

  1. przyznam sie bez bicia ja sie tego tuszu obawiam i raczej nie chce go testowac

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ten tusz nie przekonał, u mnie numer jeden to 2000 calorie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na jego recenzje. Pewnie będę miała, bom konsultantką ;)

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogólnie jestem z niego średnio zadowolona - ciągle zderza się z moim okiem, chwytam się już różnych metod jego zastosowania ale ogólnie efekt wciąż ten sam - pandzie oko i makijaż od początku, ew. jakieś poprawki, więc trzeba być gotowym na takie niespodzianki :P

      Usuń
  4. ja ise ciągle zastanawiam nad jego kupnem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie jedynie ciekawi "jak się maluje takim sprzętem". tyle. :D jakoś avonowe tusze mnie nie przekonują. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś miałam Supershock i był super :)
    Teraz jednak już ktoryś raz wracam do Lash Acceleratora z Rimmel :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze;
oraz rady, które ułatwią i pomogą mi rozwijać moją pasję - jestem otwarta na wasze sugestie :)

Follow me by Email