Translate

sobota, 13 kwietnia 2013

Dieta dobra na wszystko??

Dziś post nieco z innej bajki ;) jako że na zaliczenia semestru z fizykoterapii dostaliśmy różne tematy do wyboru, aby z tego napisać pracę oraz ćwiczenia na wybraną partię ciała, postanowiłam już co nieco się tym zająć i zacząć szukać troszkę w internecie.


Jeśli chodzi o ćwiczenia wybrałam dość śmieszny temat, a mianowicie ćwiczenia głowy i szyi, jednak jest w tym drugie dno wiem co nieco o tym bo mam lekki ucisk w kręgach szyjnych i powinnam ćwiczyć systematycznie, ale każdy wie jak w niektórych przypadkach wygląda owa systematyczność.
Co do drugiego owego tematu chyba nie muszę wam pisać co wybrałam, bo widać po tytule, jak widać mam za zadanie opisać wybraną przez siebie dietę. Ha! Jednak problem jest że dieta nie może być "byle jaka", musi być polecana przez dietetyków, lekarzy i być bezpieczna dla zdrowia.
Taki sobie psikus zrobiłam po świętach jak zobaczyłam ile tego jest...
Mamo, mamo czy ja zrobię to sama...???
Jednak trafiłam przypadkiem na portal Atlas diet (klik)  w którym to aż roi się od diet wszelakiej maści.
Przeglądałam je tak z grubsza i chyba wybiorę bezpieczne rozwiązanie z dietą śródziemnomorską z tzw. piramidką żywieniową lub (ku czemu bardziej się skłaniam) dieta wg. grupy krwi dość popularną i chyba najbardziej bezpieczną o jakiej słyszałam ;)




Zainteresowałam się tam głównie dwiema dietkami:

"Głodówka" dobrana do wieku (klik) - którą koniecznie wypróbuję już niebawem :)
oraz dieta antystresowa (klik), którą zamierzam stosować raz na tydzień lub dwa w zależności od potrzeb, W tym zabieganym świecie dobrze jest czasem zrobić coś dla siebie i swojego organizmu ;)

O efektach tych diet na pewno wam napiszę moje spostrzeżenia na ich temat; 3 majcie proszę tylko kciuki abym wytrwała - bo z tym u mnie czasem bywa ciężko :)

A wy jak zmieniacie powoli swoje zimowe opony na letnie??? ;)
Znacie może jakieś ciekawe diety godne pracy semestralnej??? :)


Jeśli  chodzi o mnie to dla mnie znacznie lepszy jest ruch na świeżym powietrzu niż jakiekolwiek diety. Osobiście już niebawem odkurzę z piwnicy rower i sruuuu w miasto, a w między czasie wezmę moje kijki do nordic walking, które dostałam w prezencie urodzinowym od brata i mam nadzieję kg polecą w dół.
Bo przez zimę nazbierał mi się spory zapas tłuszczyku w boczkach i waga z 47 wskazuje 54.
Cóż miłością do rowerów zaraził mnie kuzyn, który nauczył mnie niwelowania przerzutek po drodze, dzięki czemu jazda "pod górkę" na rowerze jest o niebo łatwiejsza, natomiast jeśli chodzi o kijki sympatią darzę je po moich wspólnych jesiennych wyjściach z moją Karoliną i jej mamą ;P

Dobra koniec na dziś zanudzania was ;) 
mam nadzieję że was nie uśpiłam ;)
Spokojnego weekendu.



2 komentarze:

  1. ja też uważam że ruch to najlepsza djeta Od kąd zaczełam wszedzie jeżdxić samochodem to zdecydowanie mam za mało ruchu Po dyskotekach też nie latam a tam to sięspalało kalorie Teraz muszę jedzenie ograniczać i słodycze Masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak ja akurat mam już ten dobry nawyk jedzenia "niezbyt dużo, a często" wyrobiony więc z tym nie mam problemu, gorzej z drobnymi grzeszkami typu jedzenie po 22.00 co często mi się ostatnio zdarza, a zima zrobiła swoje w tym roku ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze;
oraz rady, które ułatwią i pomogą mi rozwijać moją pasję - jestem otwarta na wasze sugestie :)

Follow me by Email